Umówmy się – jazda rowerem po Zakopanem to obecnie sport dla odważnych albo osób o kondycji maratończyka. Korki, wąskie ulice i mordercze podjazdy skutecznie zniechęcają do zamiany czterech kółek na dwa. A gdyby tak… pojechać wzdłuż wody?
Wykorzystanie koryt zakopiańskich potoków pod budowę ścieżek rowerowych to nie tylko mrzonka, to komunikacyjna rewolucja, której potrzebujemy! Dlaczego?
Bez zadyszki: Potoki mają to do siebie, że płyną ze stałym, łagodnym spadkiem. Jazda wzdłuż nich to koniec z walką o oddech na każdym wzniesieniu. Idealne dla dzieci, seniorów i tych, którzy jadą do pracy, a nie na wyścig kolarski.
Cień i relaks: Zamiast spalin i nagrzanego asfaltu – szum wody i nadrzeczna zieleń. Taka trasa to naturalna klimatyzacja w upalne dni i czysta przyjemność z jazdy.
Bezpieczeństwo przede wszystkim: Ścieżka oddzielona od ruchu samochodowego to brak stresu, że ktoś wymusi pierwszeństwo lub przejedzie „na zapałkę”. To bezpieczny korytarz dla nas i naszych dzieci.
Korki? Jakie korki? Rowerem wzdłuż potoku przejedziesz przez miasto szybciej niż samochodem stojącym w zatorze na Nowotarskiej czy rąbiącym kilometry objazdami.
Oczywiście, nie jest to proste. Wiemy, że na drodze stoją kwestie własności gruntów, zgody Wód Polskich i ochrona przyrody. Ale czy to nie jest gra warta świeczki? Chcemy Zakopanego nowoczesnego, ekologicznego i przyjaznego mieszkańcom!
Co o tym sądzicie? Czy trasy rowerowe wzdłuż potoków to kierunek, w którym powinno iść nasze miasto? A może macie pomysł, który odcinek powinien powstać jako pierwszy? 

#Zakopane #RoweroweZakopane #EkoMiasto #Tatry #Rowery #Inwestycje #Podhale #ActiveLife
